Zabawne wpadki w tłumaczeniach reklam

Komunikacja pełni w naszym społeczeństwie bardzo ważną rolę, a jej zaburzenia mogą powodować nieporozumienia. Nie ma większego problemu, jeśli dotyczą one drobnych błędów, które łatwo mogą zostać poprawione. Problem jest natomiast znacznie poważniejszy w momencie, gdy zaburzają odbiór komunikatu lub kompletnie zmieniają jego treść. Sztuka przekładu, w tym przekładu reklam poleca bowiem nie tylko na przeniesieniu treści komunikatu na inny język, ale również na przeniesieniu treści do zupełnie odmiennej kultury.

W świecie reklamy wpadki językowe powodują wiele zabawnych sytuacji, które czasem nieoczekiwanie i w sposób zaskakujący mogą nawet „pomóc” w promocji poprzez wzbudzenie dużego zainteresowania. Zwykle jednak błędy w tłumaczeniu reklam wpędzają ich twórców w kłopoty  i mogą przynosić straty wizerunkowe i finansowe. Poniżej prezentujemy kilka takich wyjątkowych wpadek:

„Szczęście w ustach”

Coca-Cola jest marką globalną, która bardzo często prowadzi międzynarodowe kampanie reklamowe. Wiąże się to nie tylko z dostosowywaniem treści reklam do zupełnie innej kultury, ale także z tłumaczeniem na inne języki sloganów reklamowych. Jedną z najbardziej problematycznych pod tym względem akcji promocyjnych Coca-Cola prowadziła wiele lat temu, wchodząc na rynek chiński. W starciu z zawiłościami języka chińskiego  i jego lokalnymi dialektami polegają nawet giganci. Zakodowana na chińskie znaki Coca-Cola (Ke-ke-Ken-la) oznacza „gryź woskową kijankę” lub „klacz wypchaną woskiem”. Korporacja zmuszona była znaleźć fonetyczny odpowiednik swojej nazwy o innym znaczeniu – w efekcie została wybrana nazwa brzmiąca „ko-kou-ko-le”, która w dosłownym tłumaczeniu oznaczała „szczęście w ustach”.

 

„Palce lizać”

Również w Chinach pewne przeszkody napotkała znana marka KFC. Przyczyną porażki wizerunkowej i strat finansowych firmy było błędne przetłumaczenie sloganu reklamowego. Znane hasło marki: „Finger-lickingood”, oznaczające po prostu „Palce lizać” przetłumaczono jako „Odgryź sobie palce”.

„Na poprawę nastroju”

Kolejny ciekawy przykład to przypadek firmy farmaceutycznej Miscellaneous, która chcąc wprowadzić swoje produkty na rynek krajów arabskich nie dość dokładnie zgłębiła ich kulturę, co w konsekwencji doprowadziło do nieciekawej wpadki. Leki wprowadzone na rynek w Zjednoczonych Emiratach  Arabskich na opakowaniu posiadały rysunki: trzy buźki – z lewej smutna, pośrodku neutralna, po prawej uśmiechnięta, co miało oczywiście sugerować, że po zażyciu medykamentów nastrój pacjenta się poprawi. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że… Arabowie czytają od strony prawej do lewej!

„FORD PINTO”

O fiasku reklamy modelu Ford Pinto w Brazylii pisało się bardzo wiele. Problem dotyczył tego, że w języku lokalnym „pinto” oznacza „niewielkie przyrodzenie”. Biznes się nie udał, a żeby nadrobić straty marka została nazwana Corcel („ogier”).

„Mitsubishi Pajero”

Przy produkcji nowego modelu –Pajero-  Mitsubishi nie wzięło pod uwagę rynku hiszpańskiego. Niestety słówko ‘pajero’ w języku hiszpańskim oznacza onanistę. Wskutek tego na rynku hiszpańskim trzeba było przyjąć nazwę Montero dla tego modelu, gdyż nikt nie chciałby kupić modelu nazwanego tak niefortunnie.

„Tajemnicza moc długopisa”

Zabawną wpadkę tłumaczeniową zaliczyła marka Parker produkująca materiały piśmiennicze. Chcąc wprowadzić nowe produkty na rynek meksykański, afiszowano się pod hasłem:  „It won’tleak in your pocket and embarrass you”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy: „Nie pozwolimy by nasze długopisy przeciekły w twojej kieszeni i zawstydziły cię”. Niestety słowo „embarrass” pomylono z meksykańskim „embarazar” czyli „zajść w ciążę”, co doprowadziło ostatecznie do hasła  „It won’tleak in your pocket and make you pregnant”. (Długopis nie będzie przeciekał w Twojej kieszeni i nie dopuści byś zaszedł w ciążę).

„Enjoy your morning latte”

Kolejną zabawną wpadką językową ma na swoim koncie firma Starbucks. Hasło reklamowe ”Enjoy your morning latte” było mocno przez koncern lansowane. Pojawiało się szeroko, łącząc markę z poranną kawą. W Niemczech hasło reklamowe miało jednak zupełnie inne, dość komiczne znaczenie. W niemieckim slangu, “latte” oznacza “wzwód”. Lansowanie porannego „latte” nie wspierało promocji produktów amerykańskiej korporacji. Hasło reklamowe raczej zniechęcało więc do zakupów.

„tylko w niedzielę”

Innym nieudanym sloganem było hasło, jakim posłużyła się firma American Express w Japonii. Brzmiało ono „do you know me?” (czy mnie znasz?). Wymawiany przez Japończyków slogach brzmiał „dujunomi”, co po japońsku oznacza „tylko w niedzielę”. Klienci japońscy zrozumieli więc, że mogą korzystać z kart American Express tylko w ten jeden dzień tygodnia.

Jak więc widać, niefortunne tłumaczenia reklam mogą przysporzyć ich twórcom wiele kłopotów,  a związane z nimi kontrowersyjne sytuacje niejednokrotnie na długie lata zaważyć na niepoważnym traktowaniu danej firmy czy produktu.  Nie dziwi zatem nikogo fakt, że na tłumaczenie reklam nie powinno się szczędzić środków i metod, dzięki którym mamy pewność, że przekazany komunikat zostanie właściwie zrozumiany.

Czytaj również:

„Fałszywi przyjaciele”  w języku rosyjskim

„Fałszywi przyjaciele”  w języku słowackim

„Fałszywi przyjaciele”  w języku czeskim

„Fałszywi przyjaciele”  w języku serbskim

„Fałszywi przyjaciele”  w języku chorwackim